Lubuskie Kolegium Sędziów w Zielonej Górze - strona oficjalna

Strona klubowa

Aktualności

23 kolejka: Liga + Extra oraz Piąty dzień Ekstraklasy

  • autor: admin, 2015-03-16 14:07

Sytuacje kontrowersyjne z meczy 23 kolejki T-Mobile Ekstraklasy omawiane w programie Liga + Extra przez Sławomira Stempniewskiego oraz "Piąty dzień Ekstraklasy" – to nazwa cotygodniowej analizy sędziowskiej prowadzonej przez Szefa Kolegium Sędziów w Polskim Związku Piłki Nożnej, Zbigniewa Przesmyckiego.

 

 


Ruch – Pogoń: karny dla gości

ZOBACZ SYTUACJĘ TUTAJ.

Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska w pole karne Ruchu, obrońca wybija piłkę, która trafia do napastnika Pogoni znajdującego się tuż za linią pola karnego. Napastnik w podskoku opanowuje piłkę, zagrywając ją przez linię pola karnego i startując za nią, a znajdujący się za nim (również startujący za piłką) zawodnik Ruchu, wpada na niego, powodując jego upadek. Zapis wideo wykazuje, że zawodnik Ruchu, mając czyste intencje przejęcia piłki, nie uwzględnił w swoich zamiarach obecności nogi napastnika na drodze swojego ruchu. Napastnik w podskoku przyjął tą nogą piłkę, a następnie noga ta stała się nogą postawną, z której napastnik rozpoczynał swój ruch za piłką. Zawodnik Ruchu, po kontakcie swego ciała z napastnikiem, nogami wpada na tę nogę, która już przechodzi w pozycję zakroczną i dociskając ją, uniemożliwia bieg, powodując upadek napastnika. Warto podkreślić, że w czasie starcia przeciwników piłka znajdowała się cały czas w zasięgu napastnika, co oznacza, że miał on prawo wykonać ruchy ciałem lub nogami, również poprzecznie do kierunku poruszania się znajdującego się za jego plecami zawodnika Ruchu. Sędzia zapewne nie uznał kontaktu ciał przeciwników za nieostrożne popchnięcie, ale następujący tuż po tym kontakt nóg, uniemożliwiający po popchnięciu bieg napastnikowi, powoduje, że miał na pewno miejsce nieostrożny atak nogami zawodnika Ruchu, skutkujący karą zespołową.

No właśnie: ale jaka karą? Jest to sytuacja sugerująca, że przewinienie ma miejsce wyraźnie w polu karnym. Jednak powtórki dowodzą, że zarówno pierwotny kontakt ciał przeciwników, jak i lewej nogi zawodnika Ruchu z łydką napastnika Pogoni mają miejsce przed polem karnym. Przypominam, że miejsce przewinienia w przypadku popychania jest wyznaczane przez miejsce styku ręki czy też ciała popychającego zawodnika z ciałem przeciwnika w momencie popchnięcia. Również miejsce ataku nogami jest wyznaczane przez miejsce styku nóg przeciwników, powodującego upadek faulowanego zawodnika. To, że później obaj przeciwnicy, nawet „połączeni” nogami, przemieszczają się, np. upadając, nie ma już znaczenia dla określenia miejsca przewinienia. Tak więc w analizowanej sytuacji sędzia powinien podyktować rzut wolny bezpośredni dla drużyny Pogoni i ukarać zawodnika Ruchu napomnieniem, ponieważ rozpoczynany przez zawodnika Pogoni bieg z piłką należy uznać za korzystną akcję.

Lechia – Bełchatów: kontrowersyjny gol

ZOBACZ SYTUACJĘ TUTAJ.

W czasie akcji ofensywnej Lechii zawodnik tej drużyny kopie piłkę z okolicy linii pola karnego i jego łuku, w górę, nieco poprzecznie , w kierunku dwóch przeciwników, znajdujących się niedaleko pola bramkowego, nieomal na wysokości słupka. Znajdujący się od strony lotu piłki obrońca, usiłujący zagrać głową, mija się z nią, nie trafia jej również napastnik, który po odbiciu się piłki od murawy umieszcza ją w siatce. Obrońca reklamuje, że został popchnięty, a sędzia uznaje bramkę. Decyzja sędziego jest bez wątpienia kontrowersyjna z podstawowego powodu – reklamujący popchnięcie obrońca znajduje się od strony piłki, z możliwością jej zagrania głową, co oznacza, że nawet niewielkie popchnięcie powodujące brak precyzji w zagraniu głową (nie mówiąc o minięciu się z piłką), powinno zostać uznane za nieostrożne przewinienie. Widoczne są również ręce napastnika na plecach obrońcy.

Dlaczego więc sędzia nie odgwizdał przewinienia? Otóż zapewne widział to zdarzenie, tak jak można je widzieć na podstawie zapisu wideo: obrońca cofa się, tak aby znaleźć się w miejscu, gdzie spadnie piłka. W to samo miejsce przesuwa się napastnik. Jego ręce znajdują się przed nim, niejako wyznaczając strefę, poza którą nie przesunie się cofający się obrońca. Tak długo jak ręce napastnika, znajdujące się blisko ciała nie wykonują ruchu, który może być uznany za popychanie, tak długo działanie napastnika jest prawidłowe. I trudno się takiego właśnie ruchu dopatrzeć. Wydaje się również, że obrońca zdając sobie sprawę, że wyskakując z miejsca wyznaczonego przez ręce i ciało znajdującego się za nim napastnika, nie będzie w stanie precyzyjnie zagrać piłki, czując ręce na plecach podejmuje próbę „przekonania” sędziego, że jest popychany. Próba ta, biorąc pod uwagę ruchy jego ciała, z zapisu wideo nie wygląda przekonywująco i zapewne tak też wyglądała z perspektywy obserwującego całe zdarzenie z optymalnej pozycji sędziego.

Reasumując, decyzji sędziego nie można z cała pewnością uznać za błędną. Z zajmowanej przez niego, podkreślę raz jeszcze: optymalnej pozycji miał prawo uznać starcie przeciwników za prawidłowe. Wobec niejednoznaczności zdarzenia należy również z pełną pokorą przyjąć zdanie tych, którzy widzą przewinienie napastnika. Tak więc decyzję sędziego można uznać za kontrowersyjną ale – powtórzę raz jeszcze – nie za błędną.

Faul, symulacja, czy…?

ZOBACZ SYTUACJĘ TUTAJ

Zawodnik Lechii z piłką przy nodze biegnie w kierunku pola karnego przeciwników. Za nim nieco z boku podąża przeciwnik, a naprzeciwko niego znajduje się inny zawodnik GKS. Tuż przed tym zawodnikiem, zawodnik Lechii zagrywa piłkę obok niego i po zrobieniu dwóch kroków, w kontakcie ciał z przeciwnikiem upada. Popatrzmy na to zdarzenie oczami sędziego obserwującego je z perspektywy bocznej. Widzi on utrzymującego się na nogach obrońcę GKS, który, co więcej, próbuje uniknąć kontaktu z upadającym przeciwnikiem. Widzi on również upadającego w typowo „symulacyjny” sposób napastnika Lechii. Jak wiadomo, sędzia podejmując decyzję tylko wtedy nie odnosi się do sposobu upadku napastnika, kiedy działanie przeciwnika może spowodować dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Ponieważ z pozycji sędziego zagrożenie takie nie jest w ogóle widoczne, to uznanie przez niego, że napastnik symulował jest jak najbardziej zrozumiałe. Jednak analiza wideo powoduje już powstanie wątpliwości (a nawet uprawdopodabnia podejrzenie), że obrońca GKS popełnił „zbrodnię doskonałą”. Zauważmy bowiem, że obrońca ten nie mogąc zagrać mijającej go piłki, wykonuje wyraźny ruch swojego ciała w tor biegu podążającego za piłką napastnika Lechii. Powtórki wideo dowodzą, że tylko dlatego nie dochodzi do czołowego kontaktu nóg przeciwników, że napastnik Lechii rozpoczął „symulację”. Widoczne jest również, że lewa noga upadającego napastnika Lechii jest, w pewnej fazie upadku, spychana z toru jej naturalnego poruszania się, poprzez poruszającą się poprzecznie lewą nogę obrońcy, co wskazuje na przecinanie się toru poruszania się lewej nogi napastnika i lewej nogi obrońcy. Czy zatem napastnik Lechii widząc dokładnie działanie i zamiar obrońcy, w celu uniknięcia zagrożenia wynikającego czy to ze zderzenia kolan czy też niekontrolowanego upadku, nie miał prawa upaść w taki a nie inny sposób? Na stopklatce zrobionej w „00:40” wyraźnie widać, że lewe partie ciał przeciwników wyraźnie kolidują ze sobą – tak, że napastnik kontynuując bieg, z wysokim prawdopodobieństwem, doprowadziłby do zderzenia z przeciwnikiem. Czy mamy zatem prawo wymagać od napastnika aby poprzez kontynuowanie biegu przeprowadził dowód, że nie symuluje, ale jest faulowany? Dla mnie odpowiedź jest oczywista: nie mamy!

Reasumując: z pozycji sędziego starcie przeciwników wyglądało na symulację napastnika. Natomiast analiza wideo wskazuje na faul obrońcy GKS. No tak, ale sędzia nie mógł użyć w swojej analizie „analizy wideo”. Dlatego też – w żadnym razie nie stwierdzając, że sędzia popełnił błąd! – rekomenduję, po raz kolejny, aby w takich sytuacjach nie odgwizdując faulu, jednocześnie nie napominać upadającego napastnika. „Jak to?!” – ktoś zapyta. Ano tak, że sędzia, podobnie jak sędziowie w innych dziedzinach prawa – Przepisy Gry to przecież rodzaj prawa – powinien ferując wyroki stosować zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. W analizowanej sytuacji sędzia prowadzi jednocześnie dwa „procesy”. W pierwszym z nich oskarżonym jest obrońca. Jeżeli ze względu na wątpliwości sędzia nie decyduje się na przerwanie gry i podyktowanie rzutu, to również w drugim „procesie”, gdzie oskarżonym o symulację jest napastnik, takie wątpliwości również muszą się pojawić. Oznacza to, że również napastnik powinien zostać „uniewinniony”, czyli dosłownie rzecz ujmując nie powinien zostać napomniany. Jestem przekonany, że zezwolenie na kontynuowanie gry byłoby tu rozstrzygnięciem budzącym najmniej kontrowersji.

ZOBACZ SYTUACJĘ TUTAJ.

Tak naprawdę to nie jest szkoleniowa sytuacja, która by kogokolwiek rozwinęła. Obrońca GKS cały czas zainteresowany jest piłką zagraną przez przeciwnika w kierunku wbiegającego w pole karne GKS współpartnera. Jego ręce ułożone są cały czas naturalnie, wspomagają jego ruchy, a piłka po kontakcie z ręką nie zmienia kierunku i trafia do współpartnera zagrywającego piłkę zawodnika Lechii. Ten właśnie zawodnik (o włosach w dwóch kolorach) jest chyba jedynym, który widzi rozmyślność w kontakcie ręki zawodnika GKS z piłką. Ba, jest wysoce prawdopodobne, że jest on jedynym, który widzi ten naprawdę trudny do dostrzeżenia kontakt.


 

Kontakt


 
LUBUSKIE KOLEGIUM SĘDZIÓW
W ZIELONEJ GÓRZE
ul. Ptasia 2a
65-514 Zielona Góra
e-mail:
tel. 068 45 282 00
fax. 068 45 28 201

 

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 211, wczoraj: 1035
ogółem: 2 098 022

statystyki szczegółowe

LKS na facebooku

Polecamy

Wyszukiwarka